Nie tylko Wierzynek

Kraków bez wątpienia jest miastem o bogatych tradycjach gastronomicznych. Nie jest to oczywiście tylko Wierzynek, pamiętający czasy kuchni staropolskiej i Kazimierza Wielkiego, choć podobno od niego się zaczęło.

Uczta zorganizowana przez Mikołaja Wierzynka, kupca i rajcę krakowskiego w 1364 roku, została opisana przez kronikarza Jana Długosza. Cała ?impreza? trwała podobno aż trzy tygodnie. Król Kazimierz podjął na niej cesarza Karola IV Luksemburskiego, króla ludwika Węgierskiego oraz wielu innych europejskich królów i książąt. Kazimierz, zadowolony z jej wystawności i organizacji, nadał Wierzynkowi przywilej przyjmowania królewskich gości na swoim dworze. Na 1364 rok datowana jest tradycja krakowskiej restauracji Wierzynek, choć nie wiadomo dokładnie, czy uczta odbywała się właśnie tam.

Dziś, po niemal 700 latach od tej historycznej uczty nie brakuje w Krakowie miejsc, w których można coś zjeść, a tym bardziej wypić. Wśród miejsc, do których pielgrzymują mieszkańcy i turyści, by odpocząć, są tradycyjnie Stare Miasto, Kazimierz, oraz, od niedawna Podgórze, szczególnie w okolicach znanej kładki Bernatka, która sama w sobie jest atrakcją, szczególnie dla zakochanych, którzy wpinają tam kłódki ze swoimi inicjałami i wyznaniami miłości.

Coraz popularniejsze wśród smakoszy piwa są też piwiarnie, w których można nabyć piwo, którego ciężko uświadczyć w hipermarketach: czeskie, angielskie, niemieckie, a nawet ukraińskie.
Piwosze to też stereotypowi miłośnicy mięsa ? w krakowskich lokalach, zamawiając kufel piwa można dodać do niego świetnie pasujące rarytasy, takie jak sarnina, dziczyzna czy kaczka ? można się poczuć jak na sarmackiej uczcie.

Dla wegetarian również wybór lokali się poszerza ? przy czym nie jest to snobistyczna kuchnia, w której je się ?bułkę przez bibułkę? i aż strach wejść bez krawata, ale bezpretensjonalne restauracje z prawdziwego zdarzenia, w których goście wiedzą, co mają na talerzach, a gospodarze ? co serwują, i są tym żywo zainteresowani, najczęściej żywiąc się tak samo.
Mieszkając w Krakowie, praktycznie każdy dzień w roku można uczcić obiadem w innej restauracji ? miasto jest rajem dla pasibrzuchów spragnionych dobrego jadła.