Tatar był bez ikry

Postanowiłem ostatecznie wypróbować różne, najrozmaitsze opinie krążące o Baranie, tj. restauracji Pod Baranem naprzeciwko niegdyś rzeczywiście królewskiego Hotelu Royal.
Akurat znęciła mnie ochota na rybę, a że z menu wywnioskowałem, iż ryb ci u nas dostatek, postanowiłem zrobić dzień rybny.

Ale od początku. Lokal na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie przytulnej restauracyjki z lat 20.-30. XX w. Jeśli ktoś lubi takie klimaty, ok. Ja nie przepadam, ale przebolałem. Kelner usadził mnie, podał menu i czekał uprzejmie. Obsługa również z lat 20. – chłopak profesjonalnie wyszkolony, acz robiący to wszystko bez gracji właściwej międzywojniu. Cóż, trudno od niego wymagać.
W lokalu jest dość ciemno, ale na szczęście świeca na stole się paliła, więc jakoś przeczytałem menu i wybrałem tatara z łososia na dobry początek.

Ciekaw jestem zawsze, jak smakuje mięso ryb morskich w głębi lądu. Najlepszy surowy łosoś jest zdecydowanie kupiony w porcie, tuż po powrocie z porannych połowów i od razu przyrządzony. Ten niestety nie był od razu przyrządzony. Jak to można dobrze poznać lokal po świeżości ryby! Nie był zepsuty, co to, to nie, był jedynie (cytując Bułhakowa) drugiej świeżości. Na szczęście, odpowiednia ilość pieprzu załatwiła sprawę.

Pozostając w klimacie, zaryzykowałem jeszcze sandacza z kurkami. Sandacz okazał się wyśmienity, nie wiem, czy to zasługa moich ulubionych kurek, czy może rzeczywiście był palce lizać. Zjadłem ze smakiem. Do tego dostałem lampkę wina, chociaż w karcie nie było wyszczególnione. Białe, półwytrawne i nie trącące siarczynami. Jestem za.

Przyszedł czas na deser. Sernik okazał się całkiem dobrym wyborem. Jak wiadomo, sernik niby nie jest trudny, ale bywa podstępny, szczególnie przy robieniu masy. Temu ciężko było cokolwiek zarzucić. Sernik to sernik.

Reasumując: na przyszłość ? unikać ryb morskich, zwłaszcza surowych. Co innego z rybami rodzimymi, które są przygotowane świetnie. Ciasta, a przynajmniej sernik mogę polecić. Miejsce jest stosunkowo ciemne, ale kelnerzy na tyle profesjonalni, że pomogą człowiekowi trafić widelcem do ust, gdyby nagle oślepł. Lokal dobry na nie do końca formalne spotkania, czasem romantyczną kolację. Tylko te nieszczęsne lata 20…

Specjały kuchni polskiej Pod Baranem!